Opis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Pan Leuvaarden, człowiek bez książęcego tytułu, za to z charakterystyczną manierą przeciągania sylab i z umysłem człowieka interesów. W gronie urażonych arystokratów reprezentuje chłodny rachunek: wie, że wojny mają dość wojsko, prosty lud, a nade wszystko kupcy i przedsiębiorcy, i że sam fakt jej zakończenia powitany będzie z radością niezależnie od wyniku.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Na naradzie pod Pomerol to Leuvaarden sprowadza spiskowców z osobistych żalów na grunt praktyczny. Podpowiada, że lepszym kandydatem na tron od princa Voorhisa byłby jego malutki syn Morvran, bo dzieckiem rządziłaby rada regencyjna, czyli oni sami; wykłada dowodzącym armiami książętom, że na wynik wojny mają wpływ stale w zasięgu ręki, więc przy zwycięstwie ustroją się w laur, a przy porażce wystąpią jako mężowie opatrznościowi kładący kres przelewowi krwi; wreszcie kpiąco gratuluje Skellenowi zrozumienia, czemu tak gardłuje za demokracją, skoro ludem najłatwiej manipulować. To on też żąda od Puszczyka rękojmi szczerości: wyjawienia miejsca pobytu Vilgefortza.