Opis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Korred zimujący od niepamiętnych czasów w podziemiach dawnej kopalni pod winnicami Toussaint, które uważa za najpiękniejsze dziury w tej stronie świata. Rozmawiać umie i lubi, choć głos ma, jak wszystkie stwory nienawykłe do mowy, pełen dźwięków niemiłych ludzkiemu uchu, a chamstwa nie ścierpi: do wiedźmina zwraca się z żądaniem, by tytułowano go panem Schweitzerem.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Mając dość wiedźmina, który zatruł potworom życie polowaniami po piwnicach, pan Schweitzer ściąga Geralta w podziemia plotkami o potworze i zastawia zasadzkę przy mostku nad przepaścią, do spółki z kilmulisem, pryskirnikiem i stworem podobnym do kandelabra, którego nie zna żadna wiedźmińska księga. Deklaracjom Geralta, że ten musi natychmiast wyjść i na zawsze porzucić okolicę, nie wierzy i jako dowód szczerości żąda złamania miecza. Gdy wiedźmin ostentacyjnie łamie klingę butem, korred rzuca się do ataku pierwszy i pierwszy pada z rozpłatanym gardłem, a konając, słyszy jeszcze, że dał się nabrać na prostą iluzję. Ginie cała czwórka zasadzki: kilmulis i kandelabrowaty stwór od miecza, pryskirnik w przepaści wraz z kawałkiem balustrady mostku.