atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Uczony rezydujący nad jeziorem, w którego wodzie odbijają się światła Wyzimy: mędrzec, alchemik, astronom i astrolog w jednej osobie. Nocami wierci się na twardym stołku z okiem przy okularze teleskopu, a potrzeby załatwia wprost z tarasu na klomb piwonii, bo dalekie chodzenie do wygódki grozi utratą cennych przemyśleń, na co żaden uczony pozwolić sobie nie może. Skłania się ku teoriom, wedle których gwiazdy i konstelacje nie są mrugającymi światełkami, lecz innymi światami, oddzielonymi od ludzi czasem i kosmosem, i głęboko wierzy, że podróże do innych miejsc i czasów będą kiedyś możliwe, choć wymagać to będzie całkiem nowego myślenia.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
W czas wojny Krantz śledzi przez teleskop czerwoną kometę, wróżącą wielkie pożogi, i liczy, za ile stuleci pojawi się ponownie, by dało się do następnej wojny przygotować lepiej. Marzy przy tym o olśnieniu, o jednej niepowtarzalnej okazji, która pchnie jego teorie o podróżach między światami naprzód. Gdy pewnej nocy ciemność pod jego tarasem pęka i wyłania się z niej dziewczyna na karym koniu, grzecznie pytająca, co to za miejsce i jaki czas, uczony zdobywa się wyłącznie na bełkot. Przybyła obrzuca go epitetem i znika razem z koniem, a Krantz zapina spodnie i wraca do teleskopu, przekonany, że uczonemu nie wolno tracić okazji: trzeba śledzić kometę, póki nie zniknie w otchłaniach kosmosu.