atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Osiłek z bandy Szczupaka: wielki parob o krągłej gębie z wiecznie przylepionym głupawym uśmiechem, mówiący niewiele ponad przedrzeźnianie mądrzejszych („Mądruś! Mądraliński!"). Nieludzi szczerze nienawidzi, choć trudno orzec, ile w tym jego własnej myśli, a ile powtarzania za hersztem.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Klaproth bierze udział w zasadzce na mostku i w marszu bandy ku Wyzimie, gdzie na widok dostatnich wiosek niziołków wygłasza jadowitą tyradę o „chobołdach", przez których prawdziwemu człowiekowi bieda, a maszerujący Mahakamski Ochotniczy Huf kwituje rechotem ze „śmisznych kordupli". Przy lancknechtach kurczy się jak przekłuty pęcherz, co nie przeszkadza mu potem ruszyć ze Szczupakiem na zbój w kradzionym rynsztunku. W osadzie w dolinie Ismeny zamierza się maczugą na dziadka Holofernesa i spada z siodła, kwicząc nieludzko: szpikulec do flancowania, ciśnięty przez Impi Vanderbeck, trafia go prosto w oko.