atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Wysoki, czarnowłosy elf z ludu Aen Elle, o zielonych oczach i twarzy przywodzącej na myśl drapieżnego ptaka; jednorożce nazywają go między sobą Krogulcem. Dowodzi Dearg Ruadhri, Czerwonymi Jeźdźcami, formacją patrolującą równiny wokół Tir ná Lia w kolczugach z drobniutkich kółek i płaszczach barwy łuny pożaru. Jest bezwzględny, ambitny i wygadany: potrafi w jednej rozmowie śmiertelnie obrazić, przeprosić gałązką kwitnącego mirtu i ostrzec tak, że ostrzeżenie brzmi groźniej od obelgi. Walczy jednosiecznym, lekko wygiętym mieczem o długiej rękojeści i ażurowym, tarczowatym jelcu, a włada nim tak, że widać to od pierwszego złożenia.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Poznaje Ciri na stepie, gdy jego oddział rozprasza niespokojne tabuny jednorożców, i od pierwszych słów mierzy ją pogardą: głośno wątpi, czy ta „zwyczajna mała Dh'oine" może być dziedzictwem Shiadhal i Lary Dorren, a znalezione w niej wartości kwituje porównaniem do złotego samorodka w kupie kompostu. W Tir ná Lia pilnuje, by szła do króla Auberona wypoczęta i w dobrym nastroju, a zarazem ostrzega ją wprost, że ucieczki nie ma: bariery nie sposób przełamać, dziki talent jej nie pomoże, a jego doścignęliby ją nawet w otchłani czasów i miejsc. Po przegranym z Ciri wyścigu konnym do Porfirowego Mostu zabiera ją do altany nad miastem i odsłania karty: elfy nigdy nie zamierzały dotrzymać danej jej obietnicy, a jej świat dzieli od niej już także czas, płynący tam inaczej; proponuje jej nefrytowy flakonik ze środkiem, który miałby pomóc staremu królowi, i słyszy kategoryczną odmowę. Tej samej nocy, której umiera Auberon z nefrytowym flakonikiem w dłoni, Eredin przecina drogę i krzyżuje z nią miecz na chybotliwej łodzi. Pojedynek kończy kobieca odmiana jego własnej broni, podstępu: uprzedzony, że „nie zmieści się pod mostkiem", o ułamek za późno rozumie sens tych słów, uderza potylicą o przęsło, dostaje cięcie w udo tuż pod skrajem kolczugi i ląduje za burtą. Ranny wyczołguje się na marmurowe schody Tir ná Lia, a wedle jednorożców jego prawdziwe ambicje sięgają dalej niż służba królowi: razem z Avallac'hem marzy o odzyskaniu utraconej niegdyś władzy nad , Wrotami Światów, po których dziś jego jeźdźcy mogą się poruszać jedynie po Spirali. To o nich, ludzie nadali imię : przez stulecia porywali z tamtego świata ludzi, wykorzystywali ich i odrzucali jak skorupkę wypitego jajka.
Każdy prowadzi do streszczenia rozdziału, w którym się wydarzył.
r. 56Śmierć Króla Olch: W noc nadciągającej burzy Ciri, zamiast od razu uciekać, idzie jeszcze raz do królewskich komnat Tir ná Lia, by opóźnić pogoń, i zastaje Auberona Muircetacha gasnącego w fotelu. Z dłoni króla wypada nefrytowy flakonik, ten sam, który wcześniej pokazywał jej Eredin, oferując „gwarantowany środek" na królewską niemoc. W majakach Auberon bierze dziewczynę najpierw za Shiadhal, potem za Larę, którą przyzywa jak córkę, a w ostatnim przebłysku przytomności nazywa ją swoim przeznaczeniem i wyznaje jej na ucho, że boi się i strasznie nie chce umierać. Ciri trzyma Króla Olch za rękę, póki nie zgaśnie jego oddech, i nie ociera łez. Czy Eredin podał staremu królowi truciznę rozmyślnie, tekst nie rozstrzyga; Ciri, tnąc go później mieczem, uznaje, że za tę śmierć należy mu się ból.r. 56Ucieczka z Tir ná Lia: Wspomagana przez jednorożce Ciri wykorzystuje jedyną dziurę w barierze Geas Garadh: płynącą rzekę. Nocą, w czas burzy, spływa łodzią rzeką Easnadh przez uśpione Tir ná Lia, a na trzecim moście drogę zastępuje jej Eredin. Pojedynek na chybotliwej łodzi kończy podstęp: uprzedzony, że „nie zmieści się pod mostkiem", elf uderza potylicą o przęsło, dostaje cięcie w udo i ląduje w rzece. Za rozlewiskami czekają Kelpie i Ihuarraquax, który najpierw, z rozkazu Starszych, pokazuje dziewczynie wąwóz pełen ludzkich kości, prawdę o tym, jak Aen Elle zdobyli swój świat, a potem, gdy rusza pogoń, rozkazuje jej skoczyć. Wśród złowrogich olch, w blaskach błyskawic, Ciri wykonuje pierwszy świadomy skok między światami i ląduje pod niebem ze znajomymi konstelacjami, które jednak wciąż nie są właściwym miejscem ani właściwym czasem. Moc, której jakoby wyrzekła się na pustyni, okazuje się niezbywalna: dziewczyna zaczyna być tym, kim wedle Vysogoty i jednorożców jest z krwi, Panią Światów.