Opis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Graf, dowódca redańskiego korpusu królewskiego: ośmiu tysięcy piechoty i jazdy. Bije się od szesnastego roku życia, od czterdziestu lat, a żołnierzem jest od ośmiu pokoleń; coś w jego krwi sprawia, że ogłuszający harmider bitwy słyszy jak koncert na instrumenty i bezbłędnie łowi w nim nowe nuty i akordy.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Pod Brenną korpus de Ruytera trzyma lewe skrzydło: zatrzymuje Czarnych za cenę strat, o których graf melduje przez gońców, prosząc o wsparcie, którego nie ma. Gdy elfy z „Vrihedd" przerywają front, przekazuje konetablowi, że czas ratować życie, ale sam życia nie ratuje: pierwszy słyszy w bitewnym zgiełku nadciągające orły Blenckerta, wyrywa chorążemu sztandar i prowadzi tretogorczyków w samobójcze uderzenie, które miesza Nilfgaardczykom szyki i toruje drogę odsieczy. Ginie w tej szarży od zabłąkanego bełtu w skroń, a chorągiew okrywa go jak całun. Osiem pokoleń poległych w bojach de Ruyterów, dopisze kronikarz, z uznaniem kiwało głowami.