Opis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Aide-de-camp marszałka Menno Coehoorna, oficer sztabowy o najmniejszych w całej armii szansach na czynny udział w boju, czego przed bitwą wyraźnie żałować nie umie. Strzela obcasami przy każdym rozkazie, a okrzyk na cześć cesarza wychodzi mu prawie bez drżenia głosu.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
W bitwie de Wyngalt dostaje od marszałka rozkazy coraz gorsze: najpierw ma odszukać i powiesić cały patrol Flauta, winny niewykrycia odsieczy, potem zebrać adiutantów i ruszyć z marszałkiem do szarży. W ucieczce znad pękającego frontu cwałuje przy Coehoornie ku rzeczce Chotli i triumfalnie wrzeszczy na widok pustej równiny za wodą; przedwcześnie, bo zielona łąka okazuje się młaką, a brzeg obsadzają krasnoludzcy kusznicy. Wołając o pardon i okup, unosi nad głową miecz trzymany za klingę, międzynarodowym gestem poddania; zostaje zrozumiany źle albo wcale i dwa bełty wyrywają go z bagna. Narrator odnotowuje, że od rozkazu o wieszaniu patrolu dzieliły go od tej chwili równo dwie godziny.