Opis ogólny — bez zdradzania fabuły.
Komornik księcia Aglovala i włodarz od połowu pereł w Bremervoord: ogorzały, kolorowo odziany mężczyzna z krótką czarną brodą. Mówi gwarą prostego człowieka i myśli jak prosty człowiek — obcych ras się nie boi, bo „są sposoby", a historię ludzkiej ekspansji streszcza z dumą: żyły w górach bobołaki — i gdzie one teraz?
Przeglądasz bez zakładki — widzisz pełną opublikowaną biografię.
To on relacjonuje Geraltowi znalezisko, które sparaliżowało port: łódź poławiaczy wysłana za przylądek, ku Smoczym Kłom, odnaleziona bez siedmiorga ludzi załogi, za to z pokładem zabryzganym krwią. Nazajutrz pokazuje wiedźminowi drogę do raf. Po raporcie o rozumnej rasie z głębin proponuje księciu rozwiązanie w duchu przodków: z każdą łodzią poławiaczy wysyłać dwie łodzie łuczników i „nauczyć potwory strachu" — wcześniej zaś przywołuje z aprobatą opowieść o czarodzieju, który wytruł topce w jeziorze Mokva magicznym filtrem (tyle że — jak przypomina Drouhard — przy okazji zabił w jeziorze wszystko aż po moczarkę na dnie).