Opis ogólny — bez zdradzania fabuły.
Wójt portowego Blaviken na Łukomorzu: człowiek prosty i porządny, który nie bierze łapówek (nawet gęsi), dba o spokój i dobrze wie, gdzie kończy się jego władza — nad nim stoi drażliwy król Audoen, posyłający na szafot za byle co. Z Geraltem zna się od dawna na tyle dobrze, że gości go pod własnym dachem, choć jego żona za wiedźminem nie przepada.
Przeglądasz bez zakładki — widzisz pełną opublikowaną biografię.
Caldemeyn wita Geralta po dwóch latach niewidzenia piwem i szczerą radością, a na nocleg proponuje mu stryszek we własnym domu. Wiedźmin przywiózł do miasteczka zabitą kikimorę w nadziei na nagrodę, więc wójt prowadzi go ze ścierwem pod wieżę czarodzieja — może mag zapłaci za taką osobliwość. Wieczorem Caldemeyn ma twardszą sprawę: do miasteczka zjechała zbrojna banda Renfri i wójt żąda od przybyszów wyjazdu, dopóki dziewczyna nie pokaże mu glejtu króla Audoena, który wiąże mu ręce. Rankiem Geralt odgaduje, że banda planuje rzeź na jarmarku, i Caldemeyn staje przed wyborem bez dobrego wyjścia: nie może ruszyć ludzi, którzy jeszcze niczego nie przeskrobali, więc wiedźminowi działać po prostu zabrania. Geralt działa mimo zakazu i wycina bandę na rynku. Nad ciałami z przyjaźni nie zostaje nic: Caldemeyn każe wiedźminowi zabierać się z miasteczka i żegna go słowami „Nie wracaj tu nigdy".