Opis ogólny — bez zdradzania fabuły.
Velerad zarządza Wyzimą w imieniu króla Foltesta i sam o sobie mówi, że pilnuje tu prawa i porządku. Nie jest ani zabobonny, ani bojaźliwy — choć z białowłosym wiedźminem wolałby nie zostawać sam na sam. W czary wierzy „do pewnego stopnia", w odczarowywanie strzyg — wcale. Przy piwie mówi więcej, niż powinien, i barwniej, niż wypada.
Przeglądasz bez zakładki — widzisz pełną opublikowaną biografię.
Straż przyprowadza przed oblicze Velerada Geralta — białowłosego wiedźmina, który w karczmie „Pod Lisem" zabił trzech zaczepiających go opryszków. Grododzierżca zaczyna od groźby wbicia przybysza na pal, a kończy przy wspólnym piwie, bo wiedźmin przyszedł do Wyzimy po królewskie zlecenie na strzygę. Velerad opowiada mu więc całą jej historię — od romansu króla z rodzoną siostrą po sześć lat życia miasta obok potwora — i nie szczędzi przy tym barwnego, mrożącego krew opisu samej „królewny".
W odczarowanie strzygi Velerad nie wierzy za grosz, więc po cichu targuje się z wiedźminem o dodatkową dopłatę od „rozumnych ludzi" na wypadek, gdyby bestię trzeba było jednak zabić — ustępuje z tysiąca na półtora tysiąca orenów. Szczerze radzi też nie brać złota z góry, bo poprzedniego chętnego, który tego spróbował, wrzucono w worku do jeziora. Po nocnej walce wiedźmina ze strzygą czuwa przy rannym Geralcie w komnatce nad kordegardą i pilnuje jego miecza, kuferka i nagrody — powtarzając za królem, że to on, Velerad, okazał się starym durniem, a wiedźmin mądrym wiedźminem.