Opis ogólny — bez zdradzania fabuły.
Sekretarz starosty Herboltha, urzędujący u jego boku pod baldachimem na rynku Aedd Gynvael: prowadzi księgę, odlicza zapłaty i układa monety w słupki. Uśmiecha się szeroko, szczerbato i znacząco, w rozmowach chętnie dorzuca swoje trzy grosze — to od niego pochodzi „wiedza", że ślimaki lęgną się z mokrych liści.
Przeglądasz bez zakładki — widzisz pełną opublikowaną biografię.
Przy wypłacie za zeugla Przegrzybek odlicza Geraltowi dziewięćdziesiąt marek zamiast utargowanych dziewięćdziesięciu pięciu — różnicę starosta nazywa podatkiem. Większą przysługę oddaje wiedźminowi niechcący: gdy Herbolth odsyła gościa do wykopalisk przy południowym wale, sekretarz wyrywa się, że Istredd siedzi teraz w domu — „teraz, kiedy…" — i milknie dopiero pod groźnym spojrzeniem starosty. Ta niedokończona fraza mówi Geraltowi wszystko o tym, kto składa czarodziejowi wizyty.