Opis ogólny — bez zdradzania fabuły.
Młodszy z rycerzy zakonu Białej Róży, miejscowy — śluby złożył, gdy kapituła zaczęła zabiegać o łaski księcia Herewarda. Jasne, niebieskie oczy patrzą na świat z wrogością, a głos w gniewie łamie mu się w falset. Nenneke pamięta go z czasów, gdy odbierała jego poród — i nie waha się mu tego wypomnieć.
Przeglądasz bez zakładki — widzisz pełną opublikowaną biografię.
Do świątyni Melitele Tailles przyjeżdża ze starszym towarzyszem, hrabią Falwickiem, z żądaniem, by kurujący się tam Geralt opuścił ziemie księcia. Poselstwo prowadzi po swojemu: krzyczy na kapłankę, grozi dwunastoma żołnierzami z podwórca i zapowiada, że zakon skończy z „gniazdami ciemnoty i zabobonu". Gdy Geralt kpi, że rycerzem Róży można dziś zostać za tysiąc novigradzkich koron, chłopak ciska mu pod nogi żelazną rękawicę i wyzywa „odmieńca" na udeptaną ziemię. Wyzwanie zostaje zignorowane, a rękawica na posadzce — Nenneke kwituje tylko: „Coś ci upadło, synku. Tu nie wolno śmiecić, tu jest świątynia".
Rzucona w świątyni rękawica wraca po tygodniach: kapituła postanawia dać ulubieńcowi księcia sławę, o którą sam się prosił, i aranżuje pojedynek tak, by Geralt nie śmiał go wygrać — wiedźminowi za odmowę grozi stryczek, a za zranienie rycerza areszt i kara. Tailles atakuje bez ostrzeżenia i przegrywa z własnym mieczem: wybity z rytmu jedną fintą, zasłania się niezgrabnie, a potężne uderzenie wiedźmina w klingę odbija mu ostrze prosto w twarz. Wyjąc i plując krwią, zostaje na polanie z twarzą zmasakrowaną na całe życie — oraz z szyderczą pociechą Dennisa Cranmera, krasnoluda dowodzącego strażą księcia: blizna to dla rycerza zaszczytna pamiątka, a „rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz".