Opis ogólny — bez zdradzania fabuły.
Krasnolud — krępy, brodaty, w lisiej szubie, kolczudze i misiurce z żelaznych kółek, z toporem o podwójnym ostrzu za pasem. Spod płowych, krzaczastych brwi patrzą jasnoszare, stalowe oczy. Zawodowy żołnierz na ludzkiej służbie — dowodzi strażą księcia Herewarda z Ellander — i chodząca definicja słowa „rozkaz": każdy wykonuje co do joty, a ta dosłowność tnie w obie strony.
Przeglądasz bez zakładki — widzisz pełną opublikowaną biografię.
Gdy rycerze zakonu Białej Róży zastawiają na leśnej polanie zasadzkę na Geralta, by zmusić wiedźmina do pojedynku z młodym rycerzem Taillesem, Cranmer pilnuje przy tym interesów księcia — i robi to po swojemu, uczciwie. To on otwarcie wykłada Geraltowi całą pułapkę: walka ma się toczyć „do obezwładnienia", a za draśnięcie Taillesa czekają wiedźmina areszt i kara. Jako jedyny nie apeluje też do uczuć — prosi o decyzję i obiecuje uszanować każdą. Po pojedynku bierze rozkazy za słowo: wiedźmin nie dotknął rycerza — pokonał go, odbijając uderzeniem w klingę jego własne ostrze prosto w twarz — więc szczeniak „uderzył się o własne żelazo", straż zostaje na miejscach, a zmasakrowana twarz to zaszczytna blizna, której kapituła sama Taillesowi życzyła. Hrabiemu Falwickowi, dowódcy zasadzki, który grozi mu za ten werdykt, pokazuje topór i przypomina, że książę dał mu prawo karania krzywoprzysiężców gardłem. Z Geraltem żegna się niemal serdecznie — rad ze spotkania, liczy na następne.