Opis ogólny — bez zdradzania fabuły.
Namiestnik do spraw bezpieczeństwa Novigradu — tajna służba miasta podlega kościołowi Wiecznego Ognia, a Chappelle, choć sam nie jest kapłanem, uchodzi za szarą eminencję hierarchy. Niewysoki, w białym, bogato haftowanym kaftanie i z złotym łańcuchem na szyi; oczy ma zimne jak stal, czoło chorobliwie spocone, a na policzkach nieregularne plamy rumieńców — od lat mówi się, że jest chory, „krew mu uderza", i całe miasto czeka, kiedy wykituje. Boją się go wszyscy, nawet Rada i cechy: na jego rachunek idą zniknięcia ludzi bez śladu, fałszywe oskarżenia, tortury, skrytobójstwa i wymuszenia. Porusza się w eskorcie straży świątynnej uzbrojonej w zakazane niemal wszędzie lamie. Herezję tępi z urzędu i z upodobaniem: kto bluźni przeciw Wiecznemu Ogniowi, idzie na stos, a jego majątek się konfiskuje.
Przeglądasz bez zakładki — widzisz pełną opublikowaną biografię.
Doniesienie oberżysty o vexlingu w karczmie „Pod Grotem Włóczni" załatwia po swojemu: donosiciela zamyka w lochu za herezję (żaden potwór nie mógłby przecież podejść pod ołtarze Wiecznego Ognia), a Geraltowi, Jaskrowi i Biberveldtowi uprzejmie każe wyjechać z miasta i milczeć. Wiedźmina odciąga na stronę i „czysto teoretycznie" proponuje mu schwytanie vexlinga żywcem — za cenę wyjścia z miasta cało; Geralt odmawia. Prawda wychodzi na jaw dopiero na Zachodnim Bazarze, gdy namiestnik — sam, bez eskorty — pochyla się nad zrolowanym w kilim Dudu i każe mu kopiować Biberveldta: Chappelle też jest dopplerem. Prawdziwego namiestnika szlag trafił przy ataku apopleksji dwa miesiące wcześniej i nikt nie zauważył podmiany — choć całe miasto dziwiło się, że postrach Novigradu zrobił się nagle grzeczny, spokojny i „uczciwy jakby". Sekret zna odtąd tylko kompania spod „Grota Włóczni"; na pytanie, ilu dopplerów żyje w mieście, odpowiada pytaniem: „czy to ważne?". Wieczór kończy w „Passiflorze", gotów oskarżyć bordel o herezję, gdyby nie chciał wpuścić niziołków.