atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Niziołek z Rdestowej Łąki, farmer, hodowca i kupiec. Pucołowaty i kędzierzawy, o dużych orzechowych oczach i owłosionych stopach, które przy siedzeniu na ludzkich zydlach dyndają mu pół łokcia nad podłogą; nosi pistacjowozieloną kamizelkę. Ma żonę Gardenię (której odwiedzin szczerze się boi), teścia Arno Hardbottoma z młynem w Rdestowej Łące oraz kupiecki rozum, z którego jest dumny: potrafi z pamięci wyliczyć, gdzie i za ile opłaca się sprzedać konie. W interesach bywa, jak przyznają przyjaciele, skąpy; w gniewie klnie z rozmachem i obiecuje winnym sto bizunów. Z Jaskrem zna się od dawna i znosi jego żarty z cierpliwością człowieka, który wie, że nie ma innego wyjścia.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Wiódł dwanaście koni na targ do Diablego Brodu, gdy na nocnym postoju o dzień drogi od Novigradu spotkał we mgle samego siebie i dostał od sobowtóra w łeb. Ocknął się w gąszczu z guzem jak ogórek, dwa dni wlókł się do szlaku o korzonkach i surowych grzybach, a w Novigradzie odkrył, że doppler Dudu od trzech dni żyje jego życiem: sprzedał konie i obraca jego pieniędzmi. Z pomocą Geralta pojmał stwora w karczmie „Pod Grotem Włóczni", ale ten zbiegł, i to akurat wtedy, gdy urzędnik Schwann wezwał „kupca Biberveldta" do zapłaty ponad półtora tysiąca koron podatku od interesów, o których prawdziwy Dainty nie miał pojęcia. W banku Vimme Vivaldiego dowiedział się prawdy: podszywający się pod niego doppler rozegrał po mistrzowsku przewrót w Poviss (koszenila) i temerskie embargo na dębinę (kora mimozowa), robiąc na jego nazwisko prawie dwadzieścia dwa tysiące koron. Dainty sam dokończył licytację kory, sprzedając ładunek po sześciokrotnym przebiciu. Po pojmaniu zbiega na Zachodnim Bazarze nie wydał go nikomu: przedstawił dopplera światu jako swojego kuzyna i mianował go swoim faktorem w Novigradzie, po czym zabrał całą kompanię do „Passiflory" na koszt Biberveldtów.
Każdy prowadzi do streszczenia rozdziału, w którym się wydarzył.
r. 16Dudu zostaje Biberveldtem: Nad zrolowanym w kilim dopplerem pochyla się Chappelle, sam, bez eskorty, i szepcze: „Dudu, kopiuj Biberveldta, szybko". Tak wychodzi na jaw największy sekret Novigradu: groźny namiestnik do spraw bezpieczeństwa też jest dopplerem, bo prawdziwego Chappelle dwa miesiące wcześniej trafił szlag, a podmiany nikt nie zauważył. Dainty przedstawia Dudu światu jako swojego kuzyna i mianuje go faktorem w Novigradzie, tym chętniej, że „bezsensowne" zakupy stwora okazują się interesem życia: tran, wosk i olejek zabarwiony koszenilą, rozlane do sześciuset misek z zatopionym sznurem, to znicze na nowe ołtarze Wiecznego Ognia, sprzedane kapłanom po cztery korony sztuka i, jako sprzedaż na święty cel, wolne od podatku. Kompania świętuje w „Passiflorze", na koszt Biberveldtów.r. 16Napad dopplera na Biberveldta: Na nocnym postoju o dzień drogi od Novigradu kupiec Dainty Biberveldt spotyka we mgle samego siebie: dopplera Dudu, który ogłusza go ciosem w łeb i porzuca w gąszczu, po czym w jego postaci jedzie do miasta z jego dwunastoma końmi. Przez trzy dni stwór żyje życiem kupca tak wiernie, że nie poznają się na nim ani znajomi, ani Jaskier, ani bankier Vivaldi, a skopiowany kupiecki geniusz Biberveldta obraca skradzione pieniądze w rosnącą lawinowo fortunę. Prawdziwy Dainty dowleka się do Novigradu akurat na czas, by zdemaskować sobowtóra w karczmie „Pod Grotem Włóczni" i by urząd wezwał go do zapłaty podatku od interesów, o których nie ma pojęcia.r. 16Pojmanie Dudu na Zachodnim Bazarze: Pościg za dopplerem przetacza się przez zatłoczony Zachodni Bazar Novigradu: Geralt Znakiem Aard kładzie namiot rzeźni i osacza Dudu w chłodni bez drugiego wyjścia. Tam stwór próbuje najpierw walczyć jako drugi wiedźmin (lustrzany młyniec przeciw lustrzanemu młyńcowi), a po przegranym pojedynku na słowa („umiesz skopiować tylko to, co w nas dobre") odchodzi w postaci Jaskra, pewien, że Geralt nie zabije go z zimną krwią. Wiedźmin rzeczywiście chowa miecz, ale dopplera i tak pojmuje przypadek: Vespula bierze fałszywego Jaskra za prawdziwego i ogłusza go ciosem patelni, a Geralt zwija tracącego postać stwora w zerwany ze straganu kilim.