Opis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Adeptka świątyni Melitele, z tej samej dwunastki Średnich Dziewcząt co Ciri i Iola Druga. Języczek ma najostrzejszy z całego dormitorium i celnie trafia tam, gdzie zaboli: w nierówny podział obowiązków, w „rączki jak u królewny" i w podejrzane przywileje koleżanki, która zamiast macać kury uczy się magii.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Gdy Iola Druga roznosi wieści o nadchodzącej wojnie, Eurneid dokłada od siebie zgryźliwości: jeśli wojna, to pewnie znowu z Nilfgaardem, a poza tym niektóre to sobie pracują dwa razy w tygodniu i zbijają bąki, ścinając badyle kijem. Namawia Ciri, by „pokazała jakiś straszny czar" i zrobiła się niewidzialna albo przyspieszyła marchew, a odmowę kwituje parodią: zupełnie jakby słyszała „tę jędzę Yennefer". Wymiana uprzejmości eskaluje do „głupia jesteś, sama głupia jesteś", po czym Eurneid odchodzi z zadartym nosem, oznajmiwszy, że czarodziejki to nie kompania dla adeptek.