Opis ogólny — bez zdradzania fabuły.
Kanclerz króla Niedamira z Caingorn: otyły dostojnik w turkusowym płaszczu, z wodzami nabijanymi złotymi guzami i słabością do władczego tonu. Na wyprawie przemawia „za króla i w imieniu króla" — wydaje rozkazy, poucza i grozi, a jego zdaniem wiedźminom zaczęło się po prostu za dobrze powodzić, skoro miewają skrupuły. U krasnoludów zasłużył na przydomki „nadęty bubek" i „wieprz opasły".
Przeglądasz bez zakładki — widzisz pełną opublikowaną biografię.
Przez większość wyprawy po smoka to Gyllenstiern nią kieruje: sprawdza glejty, poucza krasnoludów i Rębaczy, komu należny posłuch, a Geralta „ostrzega" przed mieszaniem się do królewskich spraw i kumaniem z Dorregarayem. Przy wiszących nad przepaścią wiedźminie i Yennefer głośno zastanawia się, czy ich upadek nie byłby aby rozwiązaniem. Po klęsce Eycka próbuje jeszcze ratować plan podbojów przez smoka — i wtedy kończy się jego władza: Niedamir pierwszy raz sam wydaje rozkazy, a kanclerzowi zostaje rola, od której zaczynał karierę — milczeć i słuchać.
Każdy prowadzi do streszczenia rozdziału, w którym się wydarzył.
r. 14Pojedynek Eycka ze złotym smokiem — Złoty smok Villentretenmerth zagradza wyprawie drogę do północnego kanionu i — rzecz niesłychana — przemawia: każdego, kto nie uszanuje zakazu, wyzywa na honorowy pojedynek na broń konwencjonalną. Staje Eyck z Denesle, ogłoszony naprędce „kopią i mieczem" króla Niedamira; heroldem zostaje Yarpen Zigrin, bo ma głos jak buhaj. Szarża jest mistrzowska, ale smok uchyla się od grotu z kocią gracją, podcina konia i jednym pociągnięciem łapy zmiata rycerza z siodła — Eyck kończy z nogami połamanymi własną kopią. Klęska najlepszego zawodnika zmienia wszystko: Niedamir zwija wyprawę i wraca do Caingorn, a Rębacze zrywają umowę i ruszają na smoka na własny rachunek.