Opis ogólny — bez zdradzania fabuły.
Poetka i pieśniarka, koleżanka po fachu Jaskra — i jedna z niewielu osób, które w słownych utarczkach potrafią barda zapędzić w kozi róg. Szczupła, wygląda na nie więcej niż osiemnaście lat; długie, puszyste włosy mają kolor ciemnego złota, a jeden lok stale opada jej na policzek, zakrywając połowę twarzy. Odrzuca go szarpnięciem głowy albo dmuchnięciem — a wtedy widać, że drugie oko w niczym nie ustępuje pierwszemu: to od ogromnych, błyszczących, ciemnoniebieskich oczu wzięły się jej przydomki, Oczko u publiczności i „Pacynka" u Jaskra, na którą to poufałość pozwala wyłącznie jemu. Pachnie werbeną, nosi przy pasku mały nożyk i śpiewa głosem, przy którym — jak przyznaje sam Geralt — schylają się drzewa. Wychowała się nad morzem: umie sterować łodzią, zna się na pływach i morskich stworach, a śpiewną odmianą Starszej Mowy porozumiewa się z syrenami płynniej niż wiedźmin. Bystra i bezczelna, ma niezwykły talent do zbierania i interpretowania informacji; reaguje za ostro i sama o tym wie. Wielbiciele w rodzaju króla Ethaina z Cidaris cenią jej ballady jako „kronikę ludzkości".
Przeglądasz bez zakładki — widzisz pełną opublikowaną biografię.
Na zaręczynach u kupca Drouharda w Bremervoord śpiewa jako pierwszy bard — i wita przybyłego Jaskra gradem czułych złośliwości, bo znają się i lubią niemal od dziecka. Tam też poznaje Geralta i od pierwszego wejrzenia nie może oderwać od niego swojego pięknego oka. Wiedźmin najpierw ją uraża, szorstko ucinając pytania o romans księcia Aglovala z syreną, lecz wieczorem na tarasie przeprosiny kończą się długim pocałunkiem — po którym Essi chłodno pyta, czy Geralt szuka kobiety na tę noc, i odchodzi. Nazajutrz trzeźwo rozkłada na części masakrę poławiaczy pereł (to nie kraken ani kałamarnica — coś weszło na pokład), staje w obronie Geralta przed wściekłym Aglovalem, grożąc księciu balladą, i zadziwia Sh'eenaz, przemawiając do niej śpiewną Starszą Mową. Na urodziny dostaje od przyjaciół cuchnącego małża z dna morza — w którym znajduje wielką bladobłękitną perłę — i tego samego wieczoru wyznaje Geraltowi miłość: wprost, ze wstydem i złością, porównując uczucie do choroby, na którą nie ma odtrutki. W odpowiedzi dostaje tylko milczenie i obietnicę, że perła oprawiona w srebro będzie jej talizmanem. U Aglovala wygarnia księciu w oczy, że znieważany przez niego ranny wiedźmin jest więcej wart niż on sam, i radzi zostawić morze rozumnej rasie z głębin. Po wyjeździe z Bremervoord we troje, nad rzeką w dolinie Dol Adalatte — gdy Jaskier wykrzyczy obojgu, że mają sobie wreszcie wszystko powiedzieć — spędza z Geraltem noc, a nazajutrz po pożegnalnej wieczerzy rozstają się na zawsze. Narrator wybiega tu daleko naprzód: nie zobaczyli się już nigdy, a cztery lata później Essi umarła na ospę podczas epidemii w Wyzimie. Jaskier wyniósł ją spomiędzy palonych na stosach trupów i pochował w lesie, samotną i spokojną, a razem z nią — jak prosiła — jej lutnię i błękitną perłę, z którą nigdy się nie rozstawała. Balladę o miłości wiedźmina i poetki, silniejszej niż śmierć, zachował w pierwszej, pięknej wersji i nie zaśpiewał jej nigdy nikomu.