atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Herszt Szczurów: wysoki, czarny i tykowaty, ze szkarłatną przepaską na czole, o złym grymasie ust i zmrużonych oczach. Jest najstarszy w bandzie, jedyny goli się już regularnie, a rozkazy wydaje krótko i nie znosi, gdy coś „trwa za długo". Ma własny, twardy kodeks: waśnie go nudzą, świadków się nie zostawia, a ten, kto jest sam, musi zginąć, więc samotnych się nie zostawia także.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Giselher trafił do wojska pijany w sztok, zawleczony przez werbowników do armii władyki z Geso, sprzymierzonego z powstańcami z Ebbing; po pierwszych wcirach od sierżanta zdezerterował. Gdy Nilfgaard rozbił powstańczą konfederację, przystał do jednej z band dezerterów, a kiedy Leśne Elfy wybiły ją w kniei co do nogi, jego samego, przyszpilonego strzałą do drzewa, opatrzyła elfka Aenyeweddien, wygnana przez swoich na pas ziemi niczyjej. Jej poetyckie imię skrócił do przezwiska Iskra i odtąd są nierozłączni. Na Święcie Żniw w Geso z sześciorga wyrzutków powstała banda, której hersztem został właśnie on.
W rzezi w Glyswen Giselher odbija z rąk Nissirów pojmanego Kayleigha, a upierającemu się przy zabiciu Ciri Łapaczowi Skomlikowi każe dać szansę w uczciwej walce, bo ciekawi go pląs, jaki nieznajoma dziewczyna odtańczyła między jego ciosami. Przy ognisku w kryjówce przesłuchuje milczącą, a gdy ta hardo oświadcza, że poradzi sobie sama, ucina spór po swojemu: nocą się nie jeździ, a kto jest sam, musi zginąć. To on zaczyna rytuał obdarowania, wręczając dziewczynie nabijany srebrem pas ze słowami „ty nie masz nic".
Wbrew plotkom o powieszeniu całej bandy Giselher prowadzi Szczury w demonstracyjnej, powolnej paradzie środkiem wsi w Prowincjach, a wspartej na kosturze babce Mykitce rzuca pod nogi brzęczącą sakiewkę, za co wieś zawodzi błogosławieństwa dla „dobroczyńców". Ścigający bandę Czarni z fortu pod Fen Aspra wracają z niczym, bo chłopi kierują pościg na fałszywy ślad.
Zbudzony krzykiem Falki w jaskini, Giselher podchodzi z pochodnią i oświadcza poważnie, że nigdy nie wtrącał się w to, co ona i Mistle robią na jednym posłaniu, byle dyskretnie, ale tym razem przesadziły. Usłyszawszy o koszmarze, w którym konie stratowały kogoś, kogo dziewczyna kiedyś znała, przyznaje, że przeprosiny należą się im, i kwituje sprawę po swojemu: sen może przyśnić się każdemu.
W Loredo herszt Szczurów sprzedaje z bandą zrabowane luzaki, a gdy Falka zabija zaczepiającego ją złodzieja z szajki Wydrzychwosta, reaguje jak dowódca: nahajką obala drugiego sięgającego po nóż, wrzaskiem ucina bójkę, oświadcza, że dość będzie jednego trupa, bo ubity sam sobie winien, i wedle praw bractwa płaci uczciwie, talar za każdy funt zewłoka. Waśń kończy się, nim się zaczęła, a starszyzna bandyckiego świata przyznaje mu rację.
W zasadzce na gościńcu Giselher z Reefem i Iskrą odcina odwrót dwóm jeźdźcom eskorty i zarąbuje ich po krótkiej walce, a po zdobyciu karety pilnuje bandyckiego obyczaju: ucina obleśne zaczepki Kayleigha wobec baronówny Casadei przypomnieniem, że Szczury nie wojują z niewiastami i nie krzywdzą ich. Każe wyprząc czwórkę tarantów, wziąć wierzchowce i wiać, nim nadciągnie pogoń.
Na przejętej stacji pocztowej Giselher wysłuchuje od Hotsporna wieści o pościgach, amnestii i ofercie gildii, którą lodowato zbywa obietnicą, że banda poduma i uradzi, co uczynić. Wystarcza mu za to wiadomość, że o dzień drogi, w Zazdrości, kwateruje Bonhart: herszt planuje zabić łowcę, pomścić hanzę Valdeza, przybić głowę skurwysyna nad drzwiami oberży, a dopiero potem, zimą, grzać się przy kominie „amnestią nakrytym". Rankiem prowadzi bandę uliczką Zazdrości, gromko ostrzega osadę przed jednym szczęknięciem cięciwy i łomocze kamieniem w drzwi zajazdu. W starciu z łowcą do końca zachowuje zimną głowę: syczy, że Bonhart chce ich rozwścieczyć, a gdy pada czterech pierwszych, razem z Mistle rzuca się na niego z wrzaskiem zamiast uciekać. Ginie z rozwaloną czaszką pod murem.
Każdy prowadzi do streszczenia rozdziału, w którym się wydarzył.
r. 33Narodziny Falki: W górskiej kryjówce po rzezi w Glyswen Szczury stają wokół Ciri półkolem i odprawiają coś na kształt rytuału: „nie masz nic, nie masz niczego i nikogo, wszędzie będziesz obca". Giselher daje jej nabijany srebrem pas, Mistle atłasowy kabacik, Kayleigh sztylecik, Asse pendent, Reef rękawiczki, a Iskra berecik z bażancimi piórami i pytanie, jak nazywać małą sokoliczkę. Ciri odpowiada w Starszej Mowie: Gvalch'ca, Sokolica. Elfka orzeka, że mała będzie nosić imię Starszego Ludu, które sama wybrała: Falka. Tak dziewczyna, którą Falka kusiła w płomieniach na pustyni i która wedle odczytanej w Dorian genealogii nosi w żyłach krew córki Falki, przyjmuje imię spalonej buntowniczki i zostaje siódmym Szczurem. W czasach pogardy ten, kto jest sam, musi zginąć; Ciri nie jest już sama, ale przestaje też być, na oczach czytelnika, tą samą Ciri.r. 33Rzeź w Glyswen: W karczmie wsi Glyswen popasają naraz Nissirowie Vercty, wiozący do Tyffi pojmanego Szczura Kayleigha, oraz Łapacze Skomlika, eskortujący do prefekta Ciri. Kayleigh uczy dziewczynę, jak wyprosić od karczmarza nóż i przepiłować jego powrozy, a potem do środka wpadają Szczury: Mistle przez okno, Giselher z Reefem drzwiami, Iskra od zaplecza. W rzezi giną wszyscy Nissirowie i Łapacze, a także karczmarz, ścięty, nim zdążył powiedzieć, komu przed chwilą pomógł. Ciri ratuje Kayleigha piruetem sprzed miecza Skomlika, w „uczciwej walce" tańczy między ciosami Łapacza i nie zadaje ciosu, choć widzi odsłonięcie; Skomlika ścina Mistle. W ucieczce przez wieś Ciri zabija po raz pierwszy w życiu człowieka: osadnika, który pchnął ją włócznią z zaskoczenia. Ta chwila będzie wracać w jej snach ze wszystkimi szczegółami.r. 42Rzeź Szczurów w Zazdrości: Zwabione wieścią od Hotsporna Szczury wjeżdżają rankiem do osady Zazdrość, by zabić kwaterującego w zajeździe „Pod Głową Chimery" łowcę nagród i pomścić sławne hanzy Valdeza i Dużego Lothara. Bonhart wychodzi im naprzeciw z jajkiem na twardo w ręce i pytaniem „a gdzie Falka?", po czym proponuje wybór: po dobroci czy po złości. W starciu, którego ciosów nie chwyta ludzkie oko, w pojedynkę wycina całą szóstkę: giną Reef, Asse, Iskra, Kayleigh, Giselher i Mistle. Ciri, która pędziła ostrzec bandę, wpada do osady w chwili, gdy kona Mistle, i rzuca się na łowcę; ten paruje jej najlepsze cięcie, obala ją pięścią, wytrąca miecz kopniakiem i oszczędza, żądając, by powiedziała, kim jest. Potem przywiązuje ją do koniowiązu i na jej oczach, każąc pachołkom trzymać ją za włosy i powieki, odrzyna piłą głowy wszystkich sześciorga zabitych: dowód, za który zapłacą baronowie i Varnhagenowie. Banda, która terroryzowała Pogranicze od Korathu po Pereplut, przestaje istnieć, a jej siódmy Szczur zostaje własnością łowcy nagród.