atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Najmłodsza wśród dzieci słuchających baśni Pogwizda w wiosce nad Jarugą, z racji wzrostu zwana Łokietkiem, starsza siostra to Orla. Słucha z kotkiem śpiącym na podołku i ma sprecyzowane plany: gdy urośnie, zostanie czarodziejką, a gdyby czarodziejki jej nie zechciały, łuczniczką jak Milva. Na docinki Bronika, że usmarkanych do czarodziejskiego terminu nie biorą, nie zwraca uwagi.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Marzenie Łokietka spełniło się z nawiązką. Nimue, dziś arcymistrzyni magii, o której mówi się po prostu Pani Jeziora, mieszka samotnie w wieży na wyspie Inis Vitre na jeziorze Loc Blest, w miejscu niemal legendarnym, dokąd zaprasza wyłącznie nielicznych wybrańców. Drobniutka (niewiele ponad pięć stóp wzrostu, choć od pół wieku nikt nie ośmiela się wspominać dawnego przezwiska), o figurze, której mogłaby pozazdrościć dwudziestolatka, tytułów sobie nie życzy: Nimue, nic więcej. Sama opowiada nowej asystentce, Condwiramurs, swoją drogę: czwarta córka wsiowego stelmacha, wychowana na baśniach dziada Pogwizda, kupiła za utarg z jeżyn pierwszą książkę, dziecięcy bryk legendy o Ciri, i postanowiła nie garbić się do końca życia nad robotą, lecz zostać jak Filippa Eilhart, Sheala de Tancarville i . Do akademii dostała się za drugim podejściem; miała około osiemnastu lat, gdy wydarzyło się coś, o czym nie mówi (ręka jej przy tym drży), a co sprawiło, że legendą o wiedźminie i wiedźmince zajęła się poważnie, naukowo i obsesyjnie, poświęcając jej życie. Jej wieża to największe prywatne archiwum legendy na świecie: galeria płócien i grafik ze wszystkich epok, biblioteka wszystkich wersji i opracowań, a w sekretnej komnacie i gobelin z cytadelą . Nimue jest przekonana, że powszechnie znane zakończenie legendy wcale nie jest pewne, a badacze białe plamy podania zatynkowali konfabulacją; ściągnęła więc na wyspę najlepszą śniączkę akademii, by ta wyśniła prawdziwe wersje zdarzeń. Na wyspie mieszka z nią , o którym mówi, że to bardzo przyzwoity i dobry człowiek, i dodaje rzeczowo, że potrzebuje mężczyzny.
Nimue wyjawia wreszcie, dlaczego legendzie poświęciła życie: wizję Ciri z jednorożcem, którą malarze tak upodobali sobie na przekór historykom, widziała we śnie wiele razy, a raz na jawie. Miała osiemnaście lat, gdy nad jeziorem, w chwili najmniej stosownej, zobaczyła zawisłą nad wodą zjawę dziewczyny z blizną na karej klaczy i rozpoznała w niej baśń dziada Pogwizda z dzieciństwa; zjawa przeprosiła za pomyłkę i znikła, zostawiając po sobie pustkę ginącej legendy i łzę na policzku adeptki. Teraz, przekonana, że zakończenie legendy rozstrzyga się właśnie teraz, Nimue robi z Inis Vitre latarnię morską: wieczorami prowadzi z Condwiramurs dywinacje, szukając błądzącej po archipelagu miejsc i czasów Ciri. Przy okazji wykłada adeptce, czemu wierzy w wieszczbę Itliny: porty, które sto lat temu nie zamarzały, winnice, które wymarzły, i śnieg schodzący coraz dalej na południe dowodzą, że Białe Zimno naprawdę nadchodzi, choć do zagłady cywilizacji zostały jeszcze jakieś trzy tysiące lat. W noc przed przesileniem letnim jej upór zostaje nagrodzony: gdy Ciri wyłania się nad jeziorem, Nimue otwiera jej gobelinem i Zwierciadłem Hartmanna świetlisty portal ku zamkowi nad czarnym jeziorem i woła, by zaufała tej, którą już kiedyś widziała. Usłyszawszy „pamiętam, ufam, dziękuję", drży jeszcze długo w objęciach Condwiramurs, wołając za znikłą bramą życzenia powodzenia na szlaku.
Z akademijnych lat Nimue rozdział o wielkiej wojnie odsłania jedną scenę: czternastoletnia adeptka trzeciej klasy, wywołana po tym, jak koleżanka oblała pytanie, recytuje bezbłędnie, czego uczą kroniki jej epoki o konwencie wielkich mistrzyń na zamku Łysa Góra. Wedle tej nauki Czcigodne Matki z Pierwszej Loży, wśród nich czczone jako święte męczenniczki Assire i Filippa, umyśliły doprowadzić do wielkiej i krwawej bitwy, by wykrwawione armie cesarza i królów dały się zmusić do zawarcia pokoju; tak doszło do bitwy pod Brenną i pokoju cintryjskiego. Za wiedzę należała się ocena celująca, ale mistrzyni obniża ją prymusce za rozpoczęcie zdania od „więc". Nimue przyjmuje to z godnym spokojem trzecioklasistki, która smarkulą z freblówki już przecież nie jest.
Objaśniając Condwiramurs akwarelę z czarnym, ostrym jak nóż wzgórzem i samotną sylwetką kobiety, Nimue wykłada, że nazwy Niszczące Gradobicie Merigold używa się w zasadzie nielegalnie, bo zaklęcia nigdy nie zarejestrowano: nikomu po Triss nie udało się go powtórzyć, jako że czarodziejka miała skaleczone usta i mówiła niewyraźnie, a złośliwcy dodają, że język plątał jej się ze strachu. Na pytanie o wersję legendy, wedle której na Rivijskim Wzgórzu była z Triss także Yennefer, Pani Jeziora odpowiada, patrząc na obraz: jeśli ktokolwiek tam z nią był, nie przetrwał w wizji artysty.